Szablon stworzony przez Arian臋 dla Wioski Szablon贸w | Technologia Blogger | X X

czwartek, 8 czerwca 2017

second night

馃寱馃寱馃寱馃寱馃寱

Yoongi ma do艣膰.

Ma do艣膰 swojego szefa, kt贸ry co chwil臋 ma do niego jakie艣 pretensje. Ma jakie艣 pretensje, pomimo tego, 偶e Yoongi wszystko robi dok艂adnie tak jak zawsze. Tak jak zawsze i tak jak powinno by膰. Ma do艣膰 wszystkiego, nawet tej przekl臋tej, s艂onecznej pogody. Dlatego niemal偶e wlecze si臋 do swojego blokowiska. Ma ochot臋 skopa膰 swoj膮 torb臋, w kt贸rej znajduje si臋 kolejna durna, niepotrzebna kupa papier贸w, a to wszystko musi przejrze膰 na jutro. Jest zadowolony, 偶e wreszcie b臋dzie w swoim ma艂ym zaciszu, do momentu, gdy jak na z艂o艣膰 spotyka po drodze swoj膮 s膮siadk臋.

Chryste... jeszcze ona.

     — Dzie艅 dobry! — m贸wi kobieta, a on zaciska ze z艂o艣ci z臋by. Po chwili jednak obraca si臋 w jej stron臋 z najs艂odszym ze swoich u艣miech贸w. Tak s艂odkim, 偶e wra偶liwszych mog膮 zabole膰 z臋by.

My艣la艂, 偶e je艣li opu艣ci g艂ow臋 w d贸艂, to s膮siadka wcale go nie zauwa偶y. Ta... jasne.

     — Och, dzie艅 dobry! Nie zauwa偶y艂em pani — m贸wi z fa艂szywym poczuciem winy i poprawia swoj膮 przewieszon膮 przez rami臋 torb臋, kt贸ra zaczyna si臋 zsuwa膰.

Yoongi k艂ama艂. Rzadko, ale k艂ama艂.

     — W艂a艣nie sadzi艂am kwiaty. My艣l臋, 偶e alstremeria... — no i w tym momencie jakim艣 cudem przesta艂 jej s艂ucha膰, wy艂膮czy艂 si臋.

Nie wie, jak to si臋 sta艂o, 偶e stoi w ten spos贸b ju偶 chyba z pi臋tna艣cie minut i s艂ucha, jak s膮siadka gada o tych alstremeriach, bratkach i innych kwiatkach. No tak jako艣 wysz艂o, 偶e on kompletnie si臋 na tym nie zna i jako艣 nie chce si臋 zna膰. A przynajmniej to jego nie poci膮ga. Zreszt膮 jak pami臋ta, ka偶dy kwiat, kt贸ry dosta艂 od mamy wysycha艂, zanim Yoongi mrugn膮艂. Nie rozumie, dlaczego tak si臋 dzieje. Nie rozumia艂 i nie rozumie nadal. Jedyne kwiaty, jakie zna, to te, kt贸re da艂 swojej babci na urodziny wraz z zestawem tego, jak mu tam? Biovital? Co艣 takiego. Nie by艂 drogi, akurat by艂a promocja, wi臋c co tam. Babcia by艂a szcz臋艣liwa, tak samo, jak on i jego portfel, a tulipany 艂adnie wygl膮da艂y na parapecie w glinianej doniczce.

Wy艂膮cza swoje my艣lenie ju偶 w takim stopniu, 偶e jedyne co robi, to macha g艂ow膮 rzucaj膮c co chwil臋 ''mhm'' i jakim艣 cudem okazuje si臋, 偶e w艂a艣nie za艂atwi艂 sobie prac臋 na weekend.

     — Znaczy si臋... — zaczyna, kiedy w艂a艣nie zrozumia艂, co zrobi艂. Odrywa si臋 od 艣ciany, o kt贸r膮 ju偶 zd膮偶y艂 si臋 oprze膰.

     — Naprawd臋 dzi臋kuj臋!

Przecie偶 si臋 teraz nie wycofa. To nie w jego stylu.

    — Huh, nie ma sprawy...

Drapie si臋 nerwowo po karku, przeklinaj膮c siebie pod nosem.

     — Przez tego ch艂opaka obok. Wiesz, o kt贸rego chodzi, prawda? Nie mog臋 spokojnie spa膰. Drze si臋 ca艂膮 noc. Jak op臋tany! Przez co teraz jestem bardziej zm臋czona, ni偶 by艂am. Ehhh... da艂abym rad臋 sama, ale wiesz, stare ko艣ci — m贸wi i podnosi g艂ow臋, spogl膮daj膮c mu w oczy. Spogl膮daj膮c mu w oczy, w ten spos贸b, jakby przynajmniej chcia艂a wyssa膰 jego dusz臋. — Zreszt膮 ty jeste艣 m艂ody, to inaczej odczuwasz zm臋czenie.

No, tak. Oczywi艣cie.

Po艣piesznie dzi臋kuje kobiecie za rozmow臋 i t艂umaczy si臋 tym, 偶e musi ju偶 i艣膰, bo ma do nakarmienia koty. Nie ma kot贸w, ale co to za r贸偶nica? Zreszt膮 nie m贸wi艂 o kotach, tylko bardziej o sobie.

Wlecze si臋 po schodach i cieszy si臋 z tego, 偶e nie mieszka na pi膮tym pi臋trze. Tylko na drugim. Na drugim, tu偶 obok jakiego艣 idioty, kt贸ry bawi si臋 w ''Krzyknij najg艂o艣niej, jak tylko potrafisz o trzeciej w nocy! Zabawa gwarantowana.''.

W po艂owie drogi ju偶 nawet nie wlecze, a bardziej czo艂ga si臋 po ostatnich schodach i kiedy ma wreszcie otworzy膰 swoje drzwi, w zamian otwieraj膮 si臋 te obok.

Drzwi si臋 otwieraj膮, a Yoongi zauwa偶a stoj膮cego w progu ch艂opaka.

Ch艂opak nie rusza si臋, tak samo, jak Yoongi. Widocznie nie spodziewa艂 si臋 tego, 偶e kogo艣 spotka na drodze. W艂a艣ciwie Yoongi te偶 si臋 tego nie spodziewa艂.

Zauwa偶a, 偶e ch艂opak ma roztrzepane, r贸偶owe w艂osy. Opuchni臋te policzki, du偶e wory pod lekko czerwonymi oczami i chorobliwie blad膮 sk贸r臋.

Wzrusza oboj臋tnie ramionami, kiedy tamten si臋 nie odzywa. Odwraca od niego wzrok i zaczyna szuka膰 w torbie klucza. U艣miecha si臋 do siebie, s艂ysz膮c westchni臋cie ch艂opaka, kt贸ry po chwili spokojnie sprawdza skrzynk臋 pocztow膮, umieszczon膮 na jego drzwiach. Jednak, kiedy na chwil臋 zerka na niego, ten wykonuje tak ostro偶ne ruchy, 偶e to sprawia, 偶e Yoongi si臋 wkurza. Wkurza si臋, bo to jest irytuj膮ce. Wygl膮da to tak, jakby ch艂opak si臋 stara艂, aby nie by艂o go s艂ycha膰. Ale s艂ycha膰... cholera s艂ycha膰 i to dobrze.

     — Wiesz, 偶e cisza nocna obowi膮zuje. Wszystkich — podkre艣la ostatnie s艂owo, wk艂adaj膮c kluczyk do zamka.

     — C-c-co... — zaczyna, zatrzymuj膮c si臋 w miejscu.

Zatrzymuje si臋 w miejscu, ty艂em do niego. Ty艂em do niego, tak, 偶e nie mo偶e zobaczy膰 jego powoli trz臋s膮cych si臋 ze strachu d艂oni. Jego dr偶膮cej wargi i powoli zape艂niaj膮cych si臋 艂zami oczu.

     — Po prostu trzymaj si臋 panuj膮cych tu zasad — Yoongi otwiera drzwi i cieszy si臋, 偶e wreszcie odpocznie. A... jednak nie. Przypomina sobie, 偶e ma do przejrzenia stert臋 jakich艣 papier贸w. Na co, to komu... — Zreszt膮, chodz臋 do pracy i zrozum. Spanie tylko trzy godziny jest wyczerpuj膮ce.

Ko艅czy.

Ko艅czy i pozostaje tylko cisza. Yoongi przekr臋ca oczami, stawiaj膮c ju偶 pierwszy krok w swoim domu. Jednak zatrzymuje si臋, kiedy co艣 s艂yszy. S艂yszy szept, tak delikatny, 偶e ma wra偶enie, 偶e brzmi jak cicho dzwoni膮ce dzwoneczki.

     — Przepraszam — odpowiada.

     — Po prostu b膮d藕 odrobin臋 ciszej. Innym razem mo偶e si臋 to sko艅czy膰 policj膮 i to ju偶 nie z mojej winy.

Kiedy nastaje noc, Yoongi zasypia spokojnie. Yoongi zasypia spokojnie, a ch艂opak za 艣cian膮 nie zasypia w og贸le.

馃寱馃寱馃寱馃寱馃寱

0

Prze艣lij komentarz