Szablon stworzony przez Arian臋 dla Wioski Szablon贸w | Technologia Blogger | X X

czwartek, 8 czerwca 2017

fifth night

馃挮馃挮馃挮馃挮馃挮

Yoongi jest zm臋czony dniem. Ma obola艂y kark i marzy tylko o tym, aby zasn膮膰 i spa膰 przynajmniej pi臋tna艣cie godzin.

Potrzebuj臋 snu. Potrzebuj臋 snu, a jednocze艣nie jeszcze wi臋cej czasu.

Ma na sobie te 艣mieszne, puchate skarpetki, kt贸re zazwyczaj robi膮 babcie na drutach, czasami marnuj膮c nawet ca艂y dzie艅, aby zrobi膰 je z mi艂o艣ci膮 i dok艂adno艣ci膮 co do jednej p臋telki. Jednak jego skarpety s膮 troch臋 inne. Jego skarpety s膮 inne, bo wcale nie s膮 robione przez babcie ani przede wszystkim r臋cznie. Maszyna robi膮c te wszystkie skarpety hurtowo nie tworzy艂a ich z mi艂o艣ci膮 i dok艂adno艣ci膮, skoro na pi臋cie znajduje si臋 sporych rozmiar贸w dziura.

Wsta艂 aby zgasi膰 艣wiat艂o. Szybko po艂o偶y艂 si臋 na 艂贸偶ku i schowa艂 si臋 pod ko艂dr臋. Schowa艂 si臋 pod ko艂dr臋 po same uszy. Czuj膮c przyjemn膮 mi臋kko艣膰 po艣cieli, wzdycha z ulg膮, u艣miechaj膮c si臋 do siebie. U艣miecha si臋 do siebie wiedz膮c, 偶e zaraz odpocznie po ca艂ym m臋cz膮cym dniu. Po dniu przepe艂nionym papierami do wype艂nienia, d艂ugopisami oraz tymi okropnymi twarzami ze swojej przekl臋tej pracy.

W pokoju jest ciemno. Jednak nie na tyle, aby nie m贸c zauwa偶y膰 stoj膮cej niedaleko lampy. 艢wiat艂a samochod贸w odbijaj膮 si臋 po jego 艣cianach, a st艂umione d藕wi臋ki miasta cicho przedzieraj膮 si臋 przez szczelnie zamkni臋te okno.

Yoongi czuje si臋, jakby przynajmniej wst膮pi艂 do raju... Albo przynajmniej do piek艂a, kiedy ponownie s艂yszy krzyk dochodz膮cy zza 艣ciany obok.

Ma wra偶enie, 偶e zaraz wyjdzie z siebie i stanie obok. Czuje, 偶e zaraz co艣 rozwali albo nawet i kogo艣. S艂ysz膮c ten cholerny krzyk przeklina pod nosem tak ostro, 偶e a偶 sam si臋 dziwi, od kogo oraz gdzie tak si臋 nauczy艂. Odnosi wra偶enie, 偶e jego oczy s膮 opuchni臋te i suche, przez co lekko piek膮. Dlatego uderza z ca艂ych si艂 w 艣cian臋, ale to nie pomaga. Nie pomaga i Yoongi jest pewny, 偶e jeszcze par臋 minut i samodzielnie zburzy t臋 艣cian臋, aby tylko pozby膰 si臋 tego przekl臋tego krzyku.

Yoongi rzuca si臋 na 艂贸偶ku, chowaj膮c g艂ow臋 pod poduszk臋, zatykaj膮c uszy palcami. Oczywi艣cie to nie pomaga, wi臋c wstaje. Wstaje z 艂贸偶ka i kieruje si臋 w stron臋 drzwi wyj艣ciowych, zabieraj膮c po drodze telefon. Nawet nie przejmuje si臋 tym, aby zapali膰 sobie 艣wiat艂o! Czuje, jak co艣 w nim pulsuje i czuje, jak jego serce bije bardzo szybko, kiedy tylko znajduje si臋 przed cholernymi drzwiami z numerem cztery. Jest pewny, 偶e znienawidzi numeru cztery. Jest pewny, 偶e znienawidzi tych drzwi, tego numeru, t膮 skrzynk臋 na listy i wkurzaj膮cego do granic wytrzyma艂o艣ci gospodarza o idiotycznych w艂osach, idiotycznym wygl膮dzie i dzieci臋cych d艂oniach.

Nawet nie przejmuje si臋 tym, jak wygl膮da, maj膮c roztrzepane w艂osy, pi偶am臋 w kaczuszki i dziurawe, mi臋ciusie skarpetki w niebiesko-zielono-bia艂e pasy. W jednej d艂oni kurczowo trzyma telefon, a drug膮 kieruje w stron臋 drzwi, aby mocno w nie zapuka膰. Puka tak mocno, 偶e syczy z b贸lu, kt贸ry odczuwa w kostkach palc贸w. Po pewnym czasie s艂yszy jego kroki. Przez co prostuje si臋, wypinaj膮c klatk臋 piersiow膮 do przodu, maj膮c nadziej臋, 偶e dzi臋ki temu b臋dzie wygl膮da膰 gro藕niej.

Tylko nie wie dlaczego milknie, a ca艂a jego pewno艣膰 znika, kiedy zauwa偶a uchylaj膮ce si臋 powoli drzwi. Poprzez niewielk膮 szpar臋 dostrzega jego opuchni臋t膮 twarz oraz wory pod oczami. Jednak po chwili przypomina sobie, po co tu przyszed艂. Powraca odwaga, gdy odwraca wzrok od twarzy ch艂opca, kt贸ry wygl膮da, jakby mia艂 si臋 zaraz rozp艂aka膰 na jego oczach. Nie patrzy i odblokowuje telefon, wpisuj膮c odpowiedni numer.

     — D-dobry w-w-wiecz... — zaczyna spuszczaj膮c sw贸j wzrok, a Yoongi prycha pod nosem. Prycha pod nosem, bo jest pewny, 偶e ch艂opak b臋dzie teraz udawa艂, 偶e nic takiego si臋 nie sta艂o.

     — Ostrzega艂em — wtr膮ca i jest blisko, aby nacisn膮膰 na zielon膮 s艂uchawk臋. — Ostrzega艂em ci臋, 偶e jeszcze raz i wezw臋 policj臋.

     — J-j-ja przepraszam! P-p-przeprasz-a-am! — t艂umaczy si臋, a Yoongi udaje, 偶e nie s艂yszy 艂ami膮cego si臋 g艂osu.

     — Cholera jasna! Ja pracuj臋! Chodz臋 do tej jebanej pracy i potrzebuj臋 odpowiedniej ilo艣ci snu, ale jaki艣 rozwydrzony bachor mi to psuje. Psuje mi to ka偶dej g贸wnianej nocy.

     — P-p-przepraszam! T-to ostatni raz, n-naprawd臋, o-obiecuje. P-p-przepraszam, p-przepraszam, p-p-przepraszam!

Yoongi wzdycha, ale nadal nie patrzy w oczy ch艂opca. Od momentu otworzenia drzwi, nie zerkn膮艂 na niego. Nie wie, czy chce na niego patrze膰. Nie wie, czy jest na tyle odwa偶ny, aby na niego spojrze膰. Nie robi tego, kiedy ch艂opiec przeprasza go. Nie robi tego, kiedy ten zanosi si臋 p艂aczem. Powoli zaczyna si臋 czu膰 skr臋powany.

Dalej nie potrafi mu spojrze膰 w oczy, wi臋c dlatego blokuje telefon, odwracaj膮c si臋 do niego ty艂em. Nie chce patrze膰 na to, jak tamten za wszelk膮 cen臋 pr贸buje zapanowa膰 nad p艂aczem, wstrzymuj膮c oddech, czy wycieraj膮c co chwil臋 policzki koszul膮 do spania. Po prostu marzy o tym, aby m贸c si臋 w ko艅cu wyspa膰. Marzy o tym, aby m贸c uton膮膰 w morzu po艣cieli i poduszek i zasn膮膰. Po prostu usn膮膰.

     — Trzymam ci臋 za s艂owo — m贸wi, kieruj膮c si臋 w stron臋 drzwi.

     — B-b-bardzo p-p-przepraszam.

To s膮 ostatnie s艂owa, kt贸re s艂yszy Yoongi, zanim znika za swoimi drzwiami, nie odpowiadaj膮c. To ostatnie s艂owa, kt贸re b臋d膮 nawiedza膰 Yoongiego w snach, czy w czasie pracy.

Tej nocy Yoongi zasypia dopiero po paru minutach wiercenia si臋 na 艂贸偶ku, a ch艂opak za 艣cian膮 robi wszystko, aby tylko nie zasn膮膰 i nie obudzi膰 swojego s膮siada.

馃挮 馃挮 馃挮 馃挮 馃挮


0

Prze艣lij komentarz