Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Rozdział 4 » Corgi... co?

- S W E E T H E A R T -


❁CHANYEOL❁

Zwierzak nazywany Spaghetti, poruszył noskiem kilkakrotnie i zaniepokojony podniesionymi głosami, pomachał ogonkiem i pobiegł w stronę dźwięku. Uśmiechnąłem się pod nosem, widząc jak tylne łapki i ogon sterczą zza ściany i co chwilę się ruszają. Można było się domyślić, że szczeniak próbuje coś przyciągnąć.

- Sprawdzę co się dzieje - powiedział Sehun i odstawił swoją gitarę, opierając ją o ścianę. Niepewnie stawiał kroki, dopóki nie oparł się o blat łokciami, przechylając się do przodu. - Chyba mamy pierwszy zgon.

- Zgon? - zapytał Lay i podszedł do Bachora, opierając się ręką, o jego ramię.

Kiedy ponownie szczęknięcie rozniosło się po kawiarni, wszyscy jak na zawołanie zerwaliśmy się z miejsca, kładąc wcześniej instrumenty na podłogę, oparliśmy się o blat.

Zamrugałem kilka razy z rzędu, widząc niskiego chłopaka, a przynajmniej takim się wydawał. Jasnobrązowe włosy, przez wypadek sterczały mu we wszystkie strony. Leżał na podłodze z rozłożonymi rękami i zgiętymi nogami. Miał na sobie bordowy sweter i luźne jeansy ze ściągaczami przy nogawkach. Na stopach zaś czerwone trampki sięgające do kostek. Obok niego leżała wywrócona do góry nogami metalowa miska, której zawartość znalazła się na ubraniu chłopaka. Szczeniak leżenie swojego prawdopodobnie pana uznał za wspaniałą zabawę, przez co położył się obok niego i podgryzał jego bardzo, ale to bardzo zadbane i smukłe palce.

Suho okrążył bar i przykucnął przy chłopaku, co chwilę klepiąc go delikatnie po policzku, upewniając się, czy na pewno wszystko z nim w porządku. Chłopiec zmarszczył brwi, a usta wykrzywił mu grymas, kiedy Suho ponownie klepnął go po policzku. Po chwili zamachnął się ręką i oddał Junmyeonowi z taką siłą, że ten zachwiał się do tyłu, upadając tyłkiem na podłogę. Walnąłem Sehuna w potylicę, kiedy wydał z siebie ''Ouu, trzeba było mocniej''

- To tylko taki odruch samoobronny! Przepraszam, przepraszam! - krzyknął, zasłaniając usta dłonią. Podniósł się na łokciach, siadając na ziemi. Gdy zauważył czerwony ślad na policzku Junmyeona, otworzył zdziwiony usta i zaczął podnosić się z podłogi. - Przyniosę lód, to na pewno zniweluje ból - zaczął, ale gdy tylko podniósł głowę w górę, aby spojrzeć na nas, po kawiarni ponownie rozniósł się huk zmieszany z jękiem, a chłopak za moment runął na ziemię.

- Tak myślę, że to jemu przyda się ten lód - powiedział Sehun, opierając głowę o wewnętrzną stronę dłoni. Kiwnąłem głową, zgadzając się z jego słowami, a Spaghetti, jak tylko wyczuł, że coś jednak jest nie tak z jego panem, położył się obok niego, opierając swój pyszczek o jego klatkę piersiową.

🎶


Prawie wszyscy skanowali wzrokiem chłopaka, który stał oparty o blat, trzymając na głowie woreczek z lodem. Wszyscy oprócz Sehuna i Jongina, którzy postanowili pobawić się ze szczeniakiem. Sehun siedział na podłodze, oparty o ścianę, rzucając co chwilę Speghettiemu gumową kość, która co chwilę wydawała z siebie pisk, a Kai był tym, który czasami zapożyczy swoich butów i da pogryźć psiakowi.

- Przepraszam - powiedział chłopak, spuszczając głowę w dół.

- Nic się nie stało - odpowiedział Suho już dziesiąty raz w ciągu okrągłych pięciu minut.

- To może zrobię coś do picia, kawy? Chyba że jesteście głodni, to mogę podać ciastka. Albo sernik! - zaczął i odłożył woreczek na blacie, aby zaraz zniknąć gdzieś na zapleczu.

- Tak naprawdę to nie jesteśmy głodni - powiedział Xiumin, wychylając głowę, aby sprawdzić, co robi chłopak. - Spragnieni również.

- Uff, to dobrze. Bo nie chce mi się jej robić - wtrącił i powrócił z ciastkiem w dłoni. Przysiadł na podłodze pomiędzy Jonginem, a Sehunem i zacmokał ustami.

- Jej? - zapytał Jongin, podnosząc brew.

- Kawy. Nie znoszę kawy.

- Kawiarenka i nie znosisz kawy?

- Duh, czy to jest takie ważne? Właściwie to nie przedstawiłem się wam. Byun Baekhyun, student i właściciel tej oto kawiarni, w której się znajdujemy. A! Jeszcze opiekun tego o małego śmierdziela - powiedział i wskazał palcem na szczeniaka, który siedział naprzeciwko swojego pana i zaciekawiony wpatrywał się w niego, merdając ogonem.

- Woah, jaka to rasa? - zapytał zaciekawiony Sehun, któremu widocznie najbardziej spodobał się piesek.

- Wlesh corgi pembroke.

- Corgi... co?

- Wystarczy Spaghetti - powiedział i chwycił szczeniaka w ręce, aby podnieść go na wysokość swojej twarzy i pocałować go pomiędzy uszkami. Piesek pomachał radośnie łapkami jakby chciał skoczyć na Baekhyuna i pomerdał ogonkiem. Chłopak uśmiechnął się i przytulił szczeniaka do siebie, a ten polizał go po policzku, sprawiając, że Baekhyun zaśmiał się, a jego oczy przybrały formę dwóch kresek.

Nie wiem czemu, w ogóle pomyślałem o tym, że Baekhyun właśnie przypomina takiego szczeniaka.

- Uroczy - wypaliłem, a cała siódemka zmierzyła mnie wzrokiem, zwłaszcza Baekhyun, który zaczerwienił się i zaprzestał swoją zabawę ze szczeniakiem. - Piesek. Uroczy piesek - poprawiłem się, drapiąc się po karku. - Może lepiej już zacznijmy.

🎶


Wniesienie oraz ustawienie instrumentów na tak zwanej ''scenie'' zajęło nam około pół godziny. Plus dodatkową godzinę, aby złożyć perkusję Xiumina i uspokoić Spaghetti, któremu spodobały się pałki do wspomnianego instrumentu. Najwidoczniej szczeniak doszedł do wniosku, że są to całkiem niezłe patyki do rzucania. Baekhyun uśmiechnął się do nas, wziął szczeniaka na ręce i usiadł na blacie, machając radośnie nogami. Suho ostatni raz sprawdził głośniki i stanął obok chłopaka, który wydawał się być zniecierpliwiony początkiem naszego występu.

Przełożyłem gitarę przez ramię i przeczesałem włosy palcami. Dałem chłopakom znak, że możemy zaczynać i zaraz stanąłem przed mikrofonem. Uśmiechnąłem się do siebie, kiedy usłyszałem dźwięk uderzających o siebie pałeczek perkusyjnych, a po tym obliczanie Xiumina, które za moment zamieniło się w uderzanie o siebie bębnów i talerzy. Niedługo wtrącił się Lay ze swoim keyboardem oraz Kai i Jongin, którzy idealnie się ze sobą zgrali i zaczęli się wygłupiać, skacząc na scenie, czy opierając się o siebie plecami i wpatrując się w siebie, jak uderzają na zmianę o struny. Wsłuchałem się w głos Chena, który momentami przybierał na sile. Zamknąłem oczy, aby całkowicie oddać się muzyce i wtrącić ze swoim Kochaniem oraz śpiewem. Przymknąłem oczy i zmieniałem ustawienia palców na odpowiednich akordach, odchodziłem od mikrofonu i uderzałem nogą odpowiedni rytm, aby zaraz to wszystko zakończyć i dać czas Sehunowi, który wtrąca się ze swoją linijką rapu. Wpatrywałem się w moją gitarę, jak zaczarowany, jakbym był w jakimś transie. Gdy tylko minęła chwila Chena, Laya, Kaia i Sehuna zostaliśmy z Xiuminem tylko we dwóch, aby to wszystko zakończyć idealnym wyjściem. Uderzyłem z całej siły w struny, a Xiumin w talerze i opadłem na ziemię kolanami, łapiąc ciężko powietrze w płuca. Przez chwilę usłyszeć można było tylko nasze ciężkie oddechy. Ciszę przerwały głośne oklaski Junmyeona i Baekhyuna, którzy zeskoczyli z kontuaru i podeszli do nas, aby uścisnąć nam dłonie i pogratulować. Ich zdaniem nasz występ był naprawdę wspaniały.

Zeskoczyłem ze sceny i odłożyłem moje Kochanie, opierając je o ścianę. Przetarłem lekko mokre włosy rękawem od bluzy i westchnąłem zmęczony. Zacząłem się odwracać w stronę chłopaków, kiedy jednak przeszkodził mi w tym chłopiec, który stanął nagle przede mną, uśmiechając się od ucha do ucha.

- To było genialne - powiedział i uścisnął moją dłoń. Nie wiem czemu miałem ochotę przytrzymać ją przy sobie trochę dłużej - Musisz mi koniecznie kiedyś nauczyć grać na gitarze, oczywiście nie naciskam.

- Nie, nie ma sprawy - odpowiedziałem szybko, puszczając jego dłoń, swoją chowając do kieszeni od bluzy, w której co chwilę obracałem kostkę do gitary. Muszę przyznać zresztą, że kostka była już strasznie zniszczona.

- Gra na pianinie, to nie to samo co na gitarze.

- Grasz na pianinie?

- Znaczy się... kiedyś grałem - powiedział i przyjrzał się swoim dłoniom, układając je ja do grania na klawiszach.

- Baekhyun! - krzyknął Suho, powodując, że od razu oderwałem swój wzrok od chłopca.

- Umm, wołają mnie - odwrócił się do mnie tyłem i zaczął kierować się do Matki. - W takim razie, do kiedyś tam, Cha...

- Chanyeol - powiedziałem za niego, a ten zmieszał się i przetarł dłonią twarz.

- Uch, zapomniałem. Przepraszam, Channie - zaśmiał się, kładąc nacisk na ostatnie słowo i zniknął z Junmyeonem za zapleczem.

Channie?

🎶


Baekhyun zaproponował nam układ. Polegał na dawaniu koncertów w jego kawiarence, raz na tydzień. Najprawdopodobniej w weekendy, Suho ma to ogarnąć i dowiedzieć się dokładnie co i jak. Oprócz koncertów, które nas będą promować, będziemy dostawać połowę utargu, jaki kawiarenka osiągnie tego dnia. Warunki jak dla nas świetne.

- Kto siada pośrodku? - pyta Xiumin, a każdy zastyga w miejscu w drodze do samochodu.

Postanowiliśmy, że cały nas sprzęt, czyli perkusja itp pozostanie na ten czas u Baekhyuna, który powiedział, że zaopiekuję się tym wszystkim, najlepiej jak potrafi. Pozwolił nam mieć również tam próby, ale jak to ja, nie ufam mu jeszcze i stwierdziłem, że wolę mieć swoje Kochanie przy sobie. Tak na wszelki wypadek, nie abym uważał, że ukradnie, czy coś z tych rzeczy. Po prostu to moja gitara, a mój pokój bez niej wydaje się być pusty.

- Gramy w papier, kamień, nożyce - zaproponowałem i ustawiłem ich, aby stanęli w kole. - Trzy, dwa, jeden.

- O pieprzę to - krzyknął Chen, kiedy wszyscy pokazywali nożyczki, a on jako jedyny miał papier. - To ja już wolę w przyczepie.

- Nie ma sprawy - powiedział Lay i wpakował się do auta, w którym już siedział Suho.

Przez całą drogę Xiumin opowiadał nam, jak chamsko potraktowała go dziewczyna, ponieważ zamiast podać swój prawdziwy numer, to podała numer do pizzeri, a on jak debil wydzwaniał do niej i komplementował jej włosy, natomiast za każdym razem zamiast podziękowań pizzeria pytała o rodzaj pizzy.

0

Prześlij komentarz